MISTRZOWIE ŚPIEWU; rola Festiwalu Muzyki Polskiej jest nie do przecenienia
2016-07-18 10:08:55

Piękna druga część festiwalu. W piątek w Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha ciekawy koncert gości zza południowej granicy. W sobotę dwa spotkania z mistrzami śpiewu. Najpierw a południe w Auli Collegium Novum recital Łukasza Długosza. Nie, nie pomyliłam się pisząc o mistrzach śpiewu, Łukasz Długosz nie zmienił też profesji. Nadal jest czołowym polskim flecistą. Ale w sobotę na flecie prawdziwie śpiewał. Niejeden wokalista mógłby się uczyć u niego sztuki filowania dźwięku.

Wraz z pianistą Andrzejem Jungiewiczem Łukasz Długosz zaprezentował zróżnicowany program składający się z utworów polskich kompozytorów, od Ignacego Feliksa Dobrzyńskiego po Wojciecha Kilara. Najciekawsza, a zupełnie nieznana, okazała się Sonata Tadeusza Szeligowskiego z 1953 roku. Słychać w niej, szczególnie w I części, wyraźnie wpływy muzyki francuskiej z jej barwnością i przejrzystością. We wrześniu obchodzić będziemy 120. rocznicę urodzin tego zapomnianego, a przecież jakże interesującego kompozytora. Dobrze, że przypomniano go na festiwalu i to takim mistrzowskim wykonaniem.

Wieczorem w sali Teatru im. J. Słowackiego NOSPR pod dyrekcją Bassema Akiki towarzyszył Joannie Woś w ariach z oper Józefa Michała Ksawerego Poniatowskiego. Zagrał też z właściwym włoskim operowm romantycznym błyskiem dwie uwertury do jego oper.

Do naszych czasów w pełnej wersji orkiestrowej z bogatego dorobku operowego Poniatowskiego zachowały się jedynie dwa dzieła: Pierre de Medici i Don Desiderio, oba wykonywane w trakcie kolejnych edycji festiwalu. Trzy arie z nich Joanna Woś zaprezentowała w sobotę. Pozostałe siedem arii śpiewanych przez artystkę udanie zinstrumentował na zamówienie Stowarzyszenia Muzyki Polskiej Mateusz Walach. Program zaprezentowany na sobotnim koncercie można znaleźć też na płycie wydanym przez SMP. Warto zainteresować się tym krążkiem.

Nie wiem czy jest obecnie w Polsce artystka tak dobrze interpretująca włoskie belcanto jak to czyni Joanna Woś. Dlaczego udziałem tej śpiewaczki obdarzonej pięknym w barwie głosem, ogromną muzykalnością i charyzmą sceniczną oraz błyskotliwą techniką wokalną nie stała się światowa kariera, doprawdy nie wiem. W sobotę z każdą arią aplauz rósł, by w końcu zamienić się w spontaniczną owację na stojąco. Tylko tak można było podziękować artystce (a i partnerującej jej orkiestrze) za niezapomniane doznania muzyczne!

W niedzielę w południe koncert skromniejszy, ale przecież interesujący programowo i na bardzo dobrym poziomie wykonawczym. Kwartet Smyczkowy Filharmoników Krakowskich (Marcin Türschmid, Beata Kwiatkowska-Pluta, Elżbieta Gromada, Franciszek Pall) przypomniał IV Kwartet smyczkowy Grażyny Bacewicz oraz - z czeskim pianistą Ivo Kahánkiem - Kwintet fortepianowy Juliusza Zarębskiego. I znów powiedzieć można, że wciąż za mało znamy rodzimą muzykę, bo wciąż za rzadko pojawia się ona na naszych estradach. W tym kontekście rola Festiwalu Muzyki Polskiej jest nie do przecenienia.

A na finał wieczorem w augustiańskim kościele św. Katarzyny III Symfonia "Symfonia pieśni żałosnych" Henryka Mikołaja Góreckiego w wykonaniu Polskiej Orkiestry Sinfonia Iuventus pod dyrekcją Macieja Tworka i Aleksandy Zamojskiej - sopran. Dyrygent pięknie zbudował dramaturgię utworu, dobrze gospodarował napięciem od pierwszej do ostatniej nuty Symfonii. Aleksandra Zamojska obdarzona jest pięknym w barwie sopranem, którym wybornie włada. Inna rzecz, czy jej liryczny sopran jest właściwy do interpretacji dzieła Góreckiego i czy wybrany przez nią rodzaj ekspresji najlepiej służył do oddania wstrząsających swą prostotą tekstów wybranych przez kompozytora.

 

 




Więcej:
FESTIWAL MUZYKI POLSKIEJ; tego typu projekty to nie moja bajka2016-07-12 07:42:05
FINAŁ FESTIWALU; to była lekcja scenicznej elegancji2016-07-03 10:22:12
INAUGURACJA DNI MUZYKI ORGANOWEJ; cudze chwalicie, swego nie znacie! 2016-06-27 07:19:34
OPERA NA WAWELU; dlaczego nie skorzystano z tej scenerii? 2016-06-23 09:28:30
IX SYMFONIA; Charles Olivieri-Munroe ma dużo do zaproponowania2016-06-12 14:45:48
TANNHAUSER W OPERZE; to trzeba usłyszeć i zobaczyć!2016-06-10 17:42:49
MUZYKA HISZPAŃSKIEGO KRĘGU; czuło się atmosferę analuzyjskiego popołudnia2016-05-21 17:19:05
ROMANTYCZNOŚĆ; Ola Rudner jest mistrzem narracji 2016-05-15 16:48:58
MUZYCZNE CIEKAWOSTKI; kompozytor ewokuje atmosferę rozedrgania2016-05-12 18:31:36
WIECZÓR ROMANTYCZNY; w finale było krótkie rytmiczne zamieszanie2016-05-08 13:00:14