NOSTALGICZNIE I KARNAWAŁOWO; Baadsvik sięgnął granic prestidigitatorstwa
2017-01-14 19:23:42

Antoni Wit w programie piątkowego koncertu w Filharmonii Krakowskiej udanie połączył nastrój karnawału z uczuciem nostalgii. Czyżby chciał podkreślić, że początek roku wiąże się nie tylko z zabawą ale i poczuciem że znów jesteśmy starsi, że coś minęło? Nie wiem, faktem jest że ten karnawałowy wieczór zaczął się II Suitą z "Peer Gynta" Griega, a więc dramatycznie i żałośnie, bo takie jest Porwanie panny młodej. Niewesoły był także Powrót Peer Gynta, smutkiem nasycona była prawdziwie romantyczna Pieśń Solwejgi. Potem wykonana została I Suita i znów zanurzyliśmy w muzyce malowanej ciemnymi barwami, bo słuchaliśmy Śmierci Azy. A wszystko to było zagrane pięknie, więc przyznam się, że się rozrzewniłam.

Muzyczna opowieść o losach Peer Gynta wypełniła znaczną część pierwszej odsłony wieczoru, którą  zwieńczył Valse triste Sibeliusa. Czy jest bardziej nostalgiczny utwór niż ta północno-lodowa kompozycja?

Ale suity Griega to nie tylko smutek i żałość. A Taniec Anitry wzbudził w piątek wręcz wesołość i podziw. Usłyszeliśmy go bowiem w wersji na tubę i orkiestrę, a partię solową wykonał Norweg Øystein Baadsvik zapowiadany jako najwybitniejszy wirtuoz gry na tym instrumencie. Po wysłuchaniu w jego interpretacji wspomnianego Tańca Anitry oraz kolejnych utworów potwierdzam tę opinię. No bo wyobrażasz sobie Czytelniku partię solową Zimy Vivaldiego graną nie na skrzypcach ale na tubie? I to z wszelkimi detalami, z pięknym barokowym zdobieniem, z bogactwem artykulacji, z olbrzymią gradacją dynamiczną, no i z równie wielką wrażliwością muzyczną? Øystein Baadsvik jest po prostu zjawiskiem niepowtarzalnym. Potwierdził to w drugiej części wieczoru, gdy z filharmoniczną orkiestrą zagrał Karnawał wenecki Arbana napisany w oryginale na trąbkę. Na bis usłyszeliśmy Czardasz Montiego i solowy utwór, w którym Øystein Baadsvik sięgnął wręcz granic prestidigitatorstwa: grał bogatą linię melodyczną ubarwioną dwudźwiękami i śpiewem. Jak to czynił - nie wiem. Wiem natomiast, że każde jego działanie było pełne muzyki.

Urocze, doskonałe muzycznie w każdym calu były pod batutą Antoniego Wita Tańce słowiańskie op. 46 Dvořáka i trzy wybrane Tańce węgierskie Brahmsa. Ewokowały prawdziwy klimat karnawału.
             


Więcej:
KONCERTY NOWOROCZNE; oby muzyka złagodziła obyczaje!2017-01-04 10:02:29
NA SYLWESTRA I NOWY ROK; program wyszedł poza obiegowy repertuar 2017-01-01 20:30:49
MUZYKA POLSKA; zmieniające się kalejdoskopowo barwy i nastroje2016-12-17 18:21:57
DANJULO ISHIZAKA; jestem pewna, że będzie pięknie!2016-12-15 17:14:45
PIEŚŃ; teatr jednego aktora?2016-12-13 09:55:55
DWA KONCERTY; Antoni Wit najlepiej odczytuje intencje romantyka z Linzu 2016-12-12 16:05:41
DON PASQUALE; wychodziliśmy z Opery rozbawieni i radośni 2016-12-03 17:13:57
MUZYKA PEŁNA EKSPRESJI; wolałabym nieco więcej plastyczności2016-11-27 09:22:29
WĘGRZY W KRAKOWIE; prosimyczęściej! 2016-11-23 09:51:17
AMERYKAŃSKIE KLIMATY; wyśmienity saksofonista2016-11-06 09:37:20