KRAKOWSKA SZKOŁA KOMPOZYTORSKA; co łączy rózne pokolenia?
2017-04-27 08:49:20

Krakowska szkoła kompozytorska... W drugiej połowie ubiegłego stulecia łatwo było zdefiniować to pojęcie. Czy dziś takie określenie kompozytorów działających w naszym mieście ma uzasadnienie? Czy można znaleźć jakieś cechy wspólne w ich jakże zróżnicowanej twórczości? Zastanawiałam się nad tym w środę słuchając we Floriance owoców pracy przedstawicieli różnych pokoleń krakowskiego środowiska twórczego. Co łączy liczącego dziś 91 lat Juliusza Łuciuka, burzącego niegdyś zastane kanony, a dziś silnie osadzonego w tradycji, z chodzącym zawsze swoimi drogami, młodszym od niego o dwadzieścia lat Józefem Rychlikiem i trzydziesto-, czterdziestolatkami: Michałem Gronowiczem, Grzegorzem Majką, Marcelem Chyrzyńskim i Wojciechem Widłakiem? Dziś nie ma obowiązujących trendów, każdy szuka własnej drogi odpowiadającej indywidualnej wrażliwości i zainteresowaniom. A przecież w środę wspólna dla nich wszystkich okazała się przede wszystkim dbałość o sam warsztat. Prezentowane utwory miały, z drobnymi wyjątkami, dobrą konstrukcję dramatyczną, napisane były ze swobodą, z wielką wyobraźnią twórczą. Drugą wspólną cechą było zainteresowanie samym brzmieniem, penetrowanie możliwości bogatego instrumentarium, szukanie piękna. Dwa różne a udane przykłady liryki wokalnej - Trzy liryki Juliusza Łuciuka do słów Tadeusza Szymy i Idillo czyli trzy pieśni Wojciecha Widłaka do słów Luigiego Capello - dowiodły, że i w tym gatunku, rzadko dającym dziś satysfakcję słuchaczom, można stworzyć dzieła po prostu wzruszające.

Co mnie w środę najbardziej poruszyło? Reflection nr 4 Marcela Chyrzyńskiego, utwór na flet, klarnet, wiolonczelę, perkusję i fortepian ujmujący delikatnością nie wykluczającą dramatyzmu, świetnym operowaniem czasem muzycznym, pięknymi barwami... Znać tu głęboko przeżytą fascynację twórcy kulturą i filozofią Dalekiego Wschodu.

Walorem środowego koncertu było bardzo dobre wykonawstwo, choć wolałabym, by kameralne bądź co bądź utwory prezentowane były bez udziału dyrygenta. Intymny przekaz kompozytora miałby bardziej bezpośrednią drogę do słuchacza.                          


Więcej:
PRACOWITY KONIEC WEEKENDU; warto się zainteresować2017-04-24 08:17:58
WYSTAWA BARW MUZYCZNYCH; Giampiero Sobrino urzekał2017-04-22 16:23:25
CZAJKOWSKI I SZYMANOWSKI; nie znalazłam wspólnej nici2017-04-08 15:59:40
FLETY W KRAKOWIE; warto przyjśc do Florianki2017-04-03 15:00:45
WIEDEŃCZYCY; piękno sprzed wieków wciąz jest żywe2017-04-02 07:51:55
GRA STUDENCKA ORKIESTRA; trzy powody do radości2017-03-27 19:58:56
NAPISANE 1915-1916; cieszę się, że tak pięknie uzupełniłam braki2017-03-25 17:38:52
DNI BACHOWSKIE; radosny finał2017-03-20 16:28:12
TOCCATY I CHORAŁ; Dni Bachowskie uczą 2017-03-17 08:02:57
DNI BACHOWSKIE; spotkały się dwie wielkie osobowości2017-03-15 09:01:33