NAPISANE 1915-1916; cieszę się, że tak pięknie uzupełniłam braki
2017-03-25 17:38:52

Anglik Douglas Bostock w piątek po raz pierwszy poprowadził koncert Filharmonii Krakowskiej. Przedstawił się melomanom z jak najlepszej strony. Na początek zabrzmiała Polonia jego rodaka Edwarda Elgara. Chyba po raz pierwszy usłyszałam że nie jest to okolicznościowa ramota, ale bardzo dobrze napisany utwór, skomponowany na prośbę Polaka - Emila Młynarskiego i dedykowany Polakowi - Ignacemu Janowi Paderewskiemu. Co zrozumiałe - wykorzystujący znane polskie motywy, łącznie z Mazurkiem Dąbrowskiego. Douglas Bostock potraktował je tak jak należy, czyli jako tworzywo. Nie interesowały go tempa, w jakich zwykło się u nas śpiewać pieśni spożytkowane przez Elgara. Stąd Warszawianka 1905 mobilizowała gwałtownością i energią, a Mazurek Dąbrowskiego charakterem bliższy był polonezowi. Ale m.in. przez to Polonia zyskała rys indywidualny, a słuchacz mógł podziwiać, jak świetnym warsztatem kompozytorskim władał Edward Elgar.

A potem zachwycił słuchaczy I Koncert skrzypcowy Szymanowskiego. Partię solową grał nieskazitelnie, z olbrzymią ekspresją, Janusz Wawrowski. Ale równie świetnie brzmiała filharmoniczna orkiestra. Douglas Bostock w doskonałym porozumieniu z solistą nadał koncertowi Szymanowskiego barwność i przejrzystość, delikatność i emocję sięgającą ekstazy. Dawno nie słyszałam tak pięknego I Koncertu skrzypcowego Karola z Atmy. Na bis Janusz Wawrowski zagrał Adagio z I Sonaty na skrzypce solo Johanna Sebastiana Bacha. Zagrał mistrzowsko!

Po przerwie słuchaliśmy IV Symfonii "Nieugaszalnej" Carla Nielsena, chyba po raz pierwszy w Krakowie. Utwór powstał w latach 1915/1916, a więc w tym samym czasie gdy powstała Polonia i I Koncert skrzypcowy. Przyznam się, nie znam twórczości duńskiego kompozytora. IV Symfonia wystawia mu dobre świadectwo. To dzieło świetnie napisane tradycyjnym, ale przecież bardzo oryginalnym językiem muzycznym, ogromnie emocjonalne, wręcz dramatyczne. Wykonanie pod batutą Douglasa Bostocka było perfekcyjne i spontaniczne zarazem. Cieszę się, że mogłam tak pięknie uzupełnić braki w znajomości literatury muzycznej.


Więcej:
DNI BACHOWSKIE; radosny finał2017-03-20 16:28:12
TOCCATY I CHORAŁ; Dni Bachowskie uczą 2017-03-17 08:02:57
DNI BACHOWSKIE; spotkały się dwie wielkie osobowości2017-03-15 09:01:33
ŚPIEWANE WIECZORY; było zabawnie i wzruszająco 2017-03-13 10:25:02
NIEMIECKIE REQUIEM; nasycone duchowością rozmyślania nad sensem życia i śmierci2017-03-04 17:18:38
OSTATKI W KRAKOWIE; by melomani czuli się dobrze 2017-03-01 16:59:50
OLIVIERI-MUNROE ORAZ MONGHETTI; radosny kontakt z muzyką 2017-02-27 08:46:32
HRABINA MARICA; co mi zostało?2017-02-26 09:50:02
W KRĘGU PIEŚNI; było uroczo2017-02-20 09:50:29
ROMANTYCZNY WIECZÓR; Schubert i Gade zbyt rzadko u nas goszczą2017-02-19 10:30:25