PIĘKNO WALTORNI: Takich zróżnicowań dynamicznych i barwowych nie słyszeliśmy dotąd na krakowskiej estradzie
2013-10-20 18:59:39

Idąc na sobotni koncert do Filharmonii Krakowskiej zastanawiałam się z czym kojarzy mi się waltornia. Z pewnością z wszelkiego typu motywami fanfarowymi i sygnalizacyjnymi, bo przecież takie było początkowo przeznaczenie tego instrumentu. Mam też w uszach np. chorałowe pochody akordowe w symfoniach Brucknera grane przez kilka waltorni, a oczekiwane w przypadku koncertów "na żywo" z obawą czy też uda się instrumentalistom zagrać je bez uchybień. Co tu zresztą mówić o Brucknerze, wystarczy przecież dwunastodźwiękowe solo w III części Koncertu fortepianowego f-moll Chopina, by zarówno słuchacze jak i waltornista mieli podwyższone ciśnienie. Bo waltornia ma piękne brzmienie lecz kapryśny charakter. Trzeba być mistrzem, by sobie ją podporządkować. Pamiętam jak przed laty podziwiałam artystę (chyba ze Szwajcarii) grającego na rogu naturalnym koncert Mozarta. Tym razem miałam słuchać Jacka Muzyka, krakowianina który koncertuje niemal na całym świecie jako solista i kameralista. Z orkiestrą Filharmonii Krakowskiej pod dyrekcją Marka Pijarowskiego miał zagrać Koncert na róg i orkiestrę "Winterreise" Krzysztofa Pendereckiego.
Napisany w 2008 roku utwor jest tyleż wirtuozowski co niemal kameralnie intymny. W jedną całość łaczą się w nim epizody zróżnicowane w tempie i charakterze. Muzyczna narracja w ten sposób zaprojektowana jest zmienna, ciekawa, nasycona romantyczną emocją. Prowadzi od tajemniczego, jakby zawoalowanego początku do efektownego finału. Wykonawca partii solowej musi być nie lada mistrzem by sprostać stawianemu przez kompozytora zadaniu. Jacek Muzyk okazał się wybornym interpretatorem Koncertu na róg. Nie przypuszczałam że waltornia dysponuje taką paletą barw. Również mistrzowski okazał się Marek Pijarowski czuwający nad orkiestrą partnerującą soliście. Było to rzeczywiście partnerstwo, instrument solowy i orkiestra bardzo dobrze ze sobą wspólpracowali, stanowili jedno. Ta interpretacja, nagrodzona gorącą owacją, była prawdziwą kreacją artystyczną, pięknym prezentem złożonym przez muzyków kompozytorowi na jego 80. urodziny. A jeśli ktoś po wysłuchaniu Koncertu na róg Pendereckiego miał jeszcze jakiekolwiek wątpliwości czy Jacek Muzyk to wysoka pozycja w rankingu światowych waltornistów, to wyzbył się ich po wysłuchaniu bisu. Solowy fragment z Des canyons aux étoiles Messiaena w jego wykonaniu po prostu pozostawił słuchaczy w zadziwieniu. Takich zróżnicowań dynamicznych i barwowych na waltorni nie słyszliśmy dotąd na krakowskiej estradzie.
Koncert na róg Krzysztofa Pendereckiego poprzedzony został Leonorą III Beethovena, której wykonanie niestety nie zachwyciło. Wydawalo się, że w uwerturze nie ma porozumienia pomiędzy dyrygentem i orkiestrą ani co do temp ani co do charakteru utworu. Być może zadziałały tu nerwy, bo w Koncercie było już wszystko jak należy, a interpretacja zagranej po przerwie Symfonia e-moll "Z Nowego Świata" Dworzaka mogła zadowolić najbardziej wybrednych.

Anna Woźniakowska


Więcej:
SYMFONIA "ZMARTWYCHWSTANIE"; w sumie to była dobra inauguracja 2017-09-23 12:51:56
INAUGURACJA W OPERZE; największą radość sprawili mi studenci 2017-09-18 09:04:10
FINAŁ FESTIWALU; kilka wydarzeń artystycznych2017-09-01 07:52:03
OPTINA PUSTYŃ; było pięknie! 2017-08-31 08:25:00
NIESZPORY MONTEVERDIEGO; czy to było największe wydarzenie festiwalu?2017-08-30 07:23:20
KLAWESYNY; cztery różne osobowości 2017-08-29 09:04:56
NIEDZIELA W WYGIEŁZOWIE; spotkanie z dobrą kameralistyką2017-08-28 08:02:59
DZIEŃ KRAKOWSKICH MUZYKÓW; było interesująco2017-08-27 09:30:34
JORDI SAVALL: piękny i mądry muzyczny wieczór!2017-08-26 07:44:53
LWÓW W KRAKOWIE; w tej nazwie nie ma przesady2017-08-25 07:12:08