FESTIWAL - INAUGURACJA; te wzruszenia pozostaną w pamięci
2017-05-13 08:13:39

Inauguracja XIX Międzynarodowego Festiwalu Sztuki Wokalnej im. Ady Sari była spektakularna, na długo pozostanie w pamięci publiczności tłumnie wypełniającej Bazylikę św. Małgorzaty w Nowym Sączu oraz zgromadzonej przed telebimem ustawionym przed nowosądeckim Sokołem. Po pierwsze, niecodzienny był wybór programu inauguracyjnego wieczoru. Oto usłyszeliśmy koncertowe wykonanie Rycerskości wieśniaczej Pietra Mascagniego, dzieła które nigdy nie pozostawia słuchacza obojętnym. Po drugie, tym razem jego prezentacja nasycona była emocją jakiej chyba nigdy dotąd nie doświadczyłam w oglądanych inscenizacjach opery Mascagniego.

Niewątpliwie na taki odbiór wpłynęło w jakimś stopniu samo miejsce prezentacji utworu. Modlitewne śpiewy ( rzecz dzieje się w Wielkanoc)  na scenie często schodzące na drugi plan, będące jedynie zatrzymaniem akcji dramatycznej, we wnętrzu świątyni zyskały nowy, niemal sakralny wymiar. Pod dyrekcją Francesca Bottiglieriego, w wykonaniu Chóru Polskiego Radia w Krakowie wspomaganego przez chórzystów Filharmonii Krakowskiej oraz Orkiestry Akademii Beethovenowskiej, były prawdziwie modlitwą. W przedziwny sposób uprawdopodobniały opowieść snutą przez librecistę i kompozytora. Ale ogromne wzruszenie jakie stało się udziałem słuchaczy było zasługą przede wszystkim śpiewaków. W partiach solowych usłyszeliśmy najpiękniejsze polskie głosy. Małgorzata Walewska - Santuzza, Arnold Rutkowski - Turridu, Mariusz Godlewski - Alfio... trudno wymarzyć sobie lepszą obsadę. Także Dobromiła Lebiecka jako surowa Mamma Lucia i Wanda Franek - zalotna Lola, choć nie tak znane i utytułowane jak główni protagoniści, to przecież na równi z nimi stworzyły wspaniały spektakl. Bo piątkowa Rycerskość wieśniacza, choć koncertowa, była jednocześnie spektaklem. Artyści ubiorem (te czarne suknie i garnitury mogły być odświętnym strojem Sycylijczyków), oszczędnym gestem, a przede wszystkim głosem budowali piękny teatr, a ponieważ byli niemal twarzą w twarz ze słuchaczami, ich sposób przeżywania kreowanych postaci stawał się absolutnie czytelny dla publiczności. Oni, wspomagani przez dyrygenta, który z partytury Mascagniego wydobył całe jej piękno i cudownie budował muzyką napięcie dramatyczne, byli w swych działaniach bezbłędni i prawdziwi, my odbieraliśmy ich ekspresję, a wzruszenie ściskało gardło. Tej Rycerskości wieśniaczej nie sposób zapomnieć!    


Więcej:
DWA MUZYCZNE ŚWIATY; słuchaczy zawiodła intuicja2018-04-15 10:05:33
MUZYKA NASZYCH CZASÓW; dobry warsztat, wielka wyobraźnia2018-04-08 09:46:15
WIECZÓR NOWOŚCI; te koncerty dają dużo do myślenia 2018-04-07 10:29:59
PASJA WG ŚW. MATEUSZA; wielkie przeżycie2018-04-01 11:37:16
PREMIERA W OPERZE; reżyser pokazał nam nas samych2018-03-25 19:01:56
MUZYKA POLSKA; sobotni wieczór miał dwóch bohaterów2018-03-18 10:19:04
MARIAN LIDA; ten wieczór rodził wspólnotę2018-03-17 14:34:30
ANNA-SOPHIE MUTTER; ten koncert wypełnił pewien brak 2018-03-14 21:32:18
PIEŚNI WŚRÓD SAMOLOTÓW; "wyjście" w świat muzyki symfonicznej jest ożywcze i potrzebne 2018-03-11 19:46:57
WIECZÓR KAMERALNY; to było wydarzenie2018-03-10 15:55:49