SEN NOCY LETNIEJ; dobre remedium na jesienne i zimowe smutki
2019-10-26 17:43:20

Kiedy na afiszu pojawia się nazwisko Giorgia Madii widz może spokojnie oczekiwać interesującego i pięknego wizualnie spektaklu. Tak też było wczoraj w Operze Krakowskiej. Włoski choreograf i reżyser po raz trzeci pracował z zespołami Opery. Po udanych Orfeuszu i Eurydyce oraz Kopciuszku sięgnął po Sen nocy letniej wykorzystując muzykę Feliksa Mendelssohna-Bartholdy'ego do sztuki Szekspira, a także fragment Symfonii "Włoskiej" niemieckiego romantyka.

Spektakle Giorgia Madii są zawsze dopracowane w każdym szczególe i zaskakujące pomysłami inscenizatorskimi. Mają też w sobie swoistą szlachetność obrazu scenicznego. Jeśli nawet – jak w przypadku Snu nocy letniej – nawiązują do plebejskiej tradycji teatru i commedii dell' arte, nigdy nie stają się prostacką farsą. Także wczoraj opowieść o perypetiach zakochanych par błąkających się w letnią noc w labiryncie nie tylko uczuć ale i ogrodu, poprowadzona została lekko, chciałoby się rzec – elfowo - i takoż przekazana publiczności. Duża w tym zasługa odtwórców głównych ról. Zachwycił mnie Gabriele Togni jako Puk. Łącząc taneczne pas z akrobatyką wydawał się zaprzeczać sile ciążenia, był prawdziwie leśnym duszkiem, wdzięcznym i w miarę złośliwym. Pełną królewskiego majestatu parę tworzyli Martyna Dobosz w roli Tytanii-Hipolity i Alfred Grambone jako Oberon-Tezeusz. Uroczy był Filip Świeczkowski jako Bottom (Spodek) obdarzony oślą głową. Miłosne perypetie czworga kochanków wyraziście przekazywali Malika Tokkozhina – Hermia, Dzmitry Prokharau – Lizander, Mizuki Kurosawa – Helena i Yauheni Yatskevich – Demetriusz.

W krakowskim Snie nocy letniej nie zabrakło też trupy aktorskiej wystawiającej historię O Pyramie i Tysbe (Rafał Sumera, Rafał Kuźma, Roland Rajzer, Alan Bochnak i Rafał Piętka-Wodzyński), śpiewających elfów (Iwona Socha i Monika Korybalska) i chóru żeńskiego, a także uczniów Studia Baletowego. Wśród ruchomych żywopłotów tworzących scenografię i w ładnych kostiumach projektu Alexandra J. Mudlagka wszyscy oni stworzyli ciekawe widowisko, które z pewnością cieszyć się będzie powodzeniem u publiczności.

Ale spektakl baletowy to także muzyka. Tę przygotował i poprowadził Marcin Nałęcz-Niesołowski. Mendelssohn nie jest łatwy do interpretacji. Wymaga niesłychanej uwagi, precyzji, lekkości, blasku... W tej muzyce słyszy się każde zawahanie, każdy chwilowy brak koncentracji nawet pojedynczego muzyka. Wczoraj początek uwertury nieco mnie zaniepokoił, bo czuło się w nim spięcie, pośpiech i bojaźń. Ale potem było już coraz lepiej, choć do pełnej precyzji i blasku co nieco zabrakło. Myślę, że pojawią się one w kolejnych spektaklach. A Sen nocy letniej w Operze Krakowskiej z serca polecam. Będzie dobrym remedium na jesienne i zimowe smutki.


Więcej:
FESTIWAL NIECO INACZEJ; warto poznać to dzieło2020-08-07 13:17:01
PIĘKNY KONCERT; jestem jednak zrzędą 2020-07-08 22:05:11
PAMIĘCI KRZYSZTOFA PENDERECKIEGO; wyobrażam sobie jak to pięknie brzmiało 2020-07-02 13:36:25
POŻEGNANIE SEZONU; w ogrodach Muzeum Archeologicznego było cudownie 2020-06-28 17:03:27
FILHARMONIA W DOMU; zapowiada się interesująco!2020-06-25 12:20:09
RADOŚC I SMUTEK; oby szeptane wieści okazały się oficjalną wiadomością2020-05-24 09:52:31
KRZYSZTOF PEDNERECKI NIE ŻYIE; pozostało dzieło pisane sercem2020-03-29 11:50:47
PAMIĘCI EUGENII UMIŃSKIEJ; Kaju, graj jak nadłużej!2020-03-10 10:20:16
MŁODZI ŚPIEWAJĄ; to przyszłość krakowskiej sceny operowej2020-03-01 19:31:39
KONCERT ROCZNICOWY; mam nadzieję, że Ines Issel Burzyńska zawita do Krakowa ponownie 2020-02-29 11:07:46